BOGDANEK – BOGDAN JANKOWSKI NIE ŻYJE

BOGDANEK - BOGDAN JANKOWSKI NIE ŻYJE
Foto-źródło: PZA - FACEBOOK

BOGDANEK – BOGDAN JANKOWSKI NIE ŻYJE

BOGDANEK – BOGDAN JANKOWSKI NIE ŻYJE

Wiadomość  o śmierci Bogdana dopadła mnie na jeziorach. Jeszcze nie tak dawno gaworzyliśmy o 40- leciu  wyprawy na Mount Everest w przyszłym roku. Znaliśmy się „od zawsze”. Łączyły  nas Karkonosze i Sokoliki, a potem te góry najwyższe. Bogdanek, pracownik naukowy Politechniki Wrocławskiej – radiowiec i znakomita „złota rączka”, przy tym niekwestionowany „autorytet górski”,  imponował wiedzą umiejętnościami, spokojem i rzetelnością.

W górach siedział po uszy bezgranicznie, zaangażowany we wszelkie działania związane  z pracami Klubu, PZA. Pamiętam ile energii i pracy włożył w remont naszej chatki pod Śmielcem.

Był chyba jedynym znanym mi bezkonfliktowym „człowiekiem gór”. Nie wiem jak On to robił, ale o Bogdanie mówiono tylko dobrze.

Był amatorem radiowcem (SP6ABA), i to Jemu wyprawy zawdzięczały nie tylko znakomitą łączność, ale też dokumentację radiową. Jak mi mówił ostatnio – „ mam ponad trzysta godzin nagrań z wypraw”. Ale nie tylko radio. Wszędzie gdzie był, zawsze był też aparat fotograficzny, a efektem interesujące wystawy fotograficzne. Opowiadał Mirek Wiśniewski, jak jechali na Lhotse, to gdzieś na trasie pękła im rurka wysokiego ciśnienia od silnika –

„ mieliśmy 2,5 tony części zapasowych do Jelcza, wszystko tylko nie rurki, mieliśmy za to Bogdana. Ten, wykorzystując lutownicę, blachę od sardynek i aspirynę uszczelnił rurkę, która przetrwała całą podróż”.

Taki był Bogdan – historia już dzisiaj, polskiego himalaizmu. Dla mnie to postać bardzo ważna w historii naszego regionalnego Dolnośląskiego wspinactwa. To Bogdan zachował kroniki chatki, pielęgnował wszystko co było związane z historią Klubów – Wrocławskiego i Sudeckiego, a co najważniejsze, był niezrównanym instruktorem wspinaczki; solidnym i wymagającym, a przy tym przyjacielskim i pomocnym.

Takiego będę zawsze pamiętał. Mam też nadzieję, że potrafimy obecność Bogdana w Karkonoszach upamiętnić.

Marian Sajnog
O Marian Sajnog 223 artykuły
Marian Sajnog - w latach 1973 - 1975 Naczelnik Grupy Sudeckiej GOPR

2 Komentarze

  1. ,,silent key,, używane jest w słownictwie krótkofalowców. Pamiętam przelotne spotkanie, spojrzenie w oczy i uścisk ręki. Pewnie i byłoby o czym rozmawiać, lecz nasze drogi tylko na chwilę się spotkały. Teraz, to pewnie będzie o czym czytać bo ,,silent key,, już się nie odezwie w tym wymiarze życia. Dostrzegamy osiągnięcia sportowe w himalaizmie ale nieco mniej uwagi skupiamy na łączności w górach, tej radiowej coraz powszechniejszej i nieodzownej w wyprawach. Ale żeby to było, trzeba było pokonywać bariery, czasem bardzo trudne…. i właśnie dzięki takim ludziom niemożliwe staje się realną codziennością.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


5 × 5 =