DR KONSTANTY BAŁUCIŃSKI

©FOTO ZE ZBIORÓW WIKTORA SZCZYPKI | RATOWNICTWO GÓRSKIE

DR KONSTANTY BAŁUCIŃSKI

Doktor Konstanty Bałuciński -“Kostek”, ratownik naszej, wtedy Grupy Sudeckiej GOPR. Lekarz jeleniogórskiej wyprawy “Annapurna South 79”.

Z Kostkiem nie byliśmy w zażyłej znajomości, mój kontakt z Nim nie wykraczał poza kontakty służbowe. Jednak był w naszej ratowniczej społeczności i dlatego piszę o Nim tych kilka słów po to, aby nie było sytuacji jak kiedyś z Wiesiem Marcinkowskim, kiedy będąc na “Pucharze Samotni” młodzi Koledzy wskazując na Niego spytali; “a kto to jest ten siwy, starszy pan?”

Dzisiaj, kiedy w Stacji Centralnej wisi na ścianie galeria Naczelników, ktoś kto jest ciekawy może znaleźć odpowiedź na takie pytanie.

Szkoda, że w trakcie szkoleń kandydatów i ratowników zupełnie zapomniano o historii GOPR, Grupy, i ludziach z nimi związanych.

Jak ktoś mądry kiedyś powiedział; państwo bez historii nie istnieje. Przekładając to na nasze podwórko można powiedzieć tak samo. Organizację tworzą ludzie i pamięć o TYCH którzy odeszli powinna trwać. To ONI tworzyli to coś w czym my, współcześni,  funkcjonujemy.

Kostek po okresie działania w naszej Grupie przeniósł się do Grupy Wałbrzysko-Kłodzkiej. W ostatnich latach swojej działalności funkcjonował jako przewodnik alpejski.

Zmarł 3 czerwca. Został pochowany 14.06.2019 roku we Wrocławiu, na Cmentarzu przy ul.Bujwida.


Post scriptum.

Po napisaniu krótkiej notki na temat Kostka Bałucińskiego nie spodziewałem się, że będzie tak pozytywny odzew, że napiszecie Państwo tyle ciepłych słów o Kostku. Jak napisałem; nie byłem w przyjacielskich stosunkach z Kostkiem, ale wielkie dzięki za taki pozytywny przekaz na Jego temat.

Mogę potwierdzić, że Kostek rzeczywiście prowadził szkolenia z ludźmi chcącymi posiąść arkana wspinaczki górskiej. Pamiętam, dostaliśmy wezwanie do wypadku wspinacza w Górach Sokolich. Po dojechaniu w rejon wypadku spotkałem Kostka, który nie wiedział o wypadku i schodził w “dół”. I było właśnie tak, jak piszą Państwo w komentarzu; w Jego towarzystwie było kilka osób, które po krótkiej z Nim rozmowie okazały się być podopiecznymi Kostka. Z tego co Państwo piszą wynika jednoznacznie, że potrafił zjednać do siebie ludzi przekazując im własną wiedzę i przekonując ich do górskich działań.

Chwała Mu za to.

Ryszard Jędrecki

20 czerwca 2019

Ryszard Jędrecki
O Ryszard Jędrecki 45 artykułów
Ryszard Jędrecki - ratownik Grupy Karkonoskiej GOPR | SEKRETARZ ZARZĄDU FUNDACJI GOPR

3 Komentarze

  1. To był rok 1995, chciałam poczuć góry z innej strony, szlaki przestały już wystarczać, zatem zdecydowałam się na kurs skałkowy.Nie wiedziałam że wówczas poznam Człowieka, który nie tylko został panem doktorem z kursu , ale Mentorem na całe życie.Przez 25 lat nie balam się powiedzieć co mnie gryzie i trapi.Nikomu nie zwierzałam się tak szczerze jak Doktorowi.Nikt inny nie potrafił mnie tak doprowadzić do pionu(zdarzało się i mocne słowa) ale nikt inny nie mówił mi tak szczerze i mądrze jak Doktor. Cieszę się że mój starszy syn miał okazję poznać Doktora, mogąc spędzić z Nim i Jego Żona trochę czasu… Stanowczo za wcześnie Panie Doktorze odszedłeś na drugą stronę grani…

  2. Dr Konstanty Bałuciński… Kto go nie pamięta słynnego Doktora z Gór Sokolich? Trudno go było nie zauważyć i nie usłyszeć. Łatwo można go było go też spotkać. O tym, że Doktor jest w górach można już było usłyszeć w Trzcińsku albo w Karpnikach. Bardzo często na Sokoliku lub Krzyżnej Górze można było zauważyć charakterystyczną wysoką postać w czerwonym polarze – to był Doktor…Zawsze trzeba było wejść i się przywitać. Koło Doktora nie dało się przejść obojętnie. W góry jechało się z domowym ciastem i domowym majonezem w sałatce i gotowaną kawą…

    Doktor spędzał w skałkach Gór Sokolich wiele czasu ze swoimi kursantami. Oddawał im swój czas i siły. A czasu dał bardzo dużo. I anielskiej cierpliwości. Jadał z nimi posiłki i znajdował czas na pogawędki. Wychował wielu wspinaczy. Jeździł z nimi w Sudety, Tatry a nawet w Alpy. Ze swoimi kursantami był bardzo związany. Znał nawet niektórych rodziców swoich kursantów. Do Doktora można było zawsze zadzwonić. W razie problemów zawsze interweniował i nigdy nie udawał, że coś jest w porządku kiedy nie było.

    Nauki Doktora pozwoliły wielu młodym ludziom zarobić pierwsze pieniądze przy pracach wysokościowych na kominach czy drzewach. Wychował też przewodników sudeckich i brał udział w egzaminach. Kandydatów na przewodników pilnował, żeby pokończyli szkolenia i pozdawali egzaminy. Potrafił nawet odpytywać z topografii. Swoich kursantów zawsze pilnował. Nie dopuszczał robienia głupot. Uczył nie uznając kompromisów, często w sposób dosadny i obrazowy. Ale to była dobra nauka – zapadała w pamięć. Wyjaśniał i tłumaczył. Jak trzeba było powtarzał i pokazywał. Wielką wagę przykładał do podstaw – choćby fizyki. Wymagał myślenia i uczył myślenia do przodu. Są ludzie, którym uwagi Doktora uratowały życie albo pomogły uratować życie innym. Uczył latem i zimą. Zimą można go było spotkać w Śnieżnych Kotłach jak uczył bezpiecznego poruszania się w terenie zimowym. Był doskonałym nauczycielem. Ruszał z pomocą tym, którzy doznali nawet niewielkich urazów – znosił ich na własnych plecach.

    Spotkany we wrocławskim rynku miał czas pogadać, usiąść przy kawie i długo dyskutować. Miał na ludzi mocny wpływ. Spotykał też ludzi zagubionych i czasem udało mu się wpływać na ich psychikę i wpływać na życiowe wybory. Często żartował, ale kiedy trzeba było robił się śmiertelnie poważny i pozwalał ludziom mówić co im leży na sercu. Był lekarzem, ale też i dobrym psychologiem.

    Doktor Konstanty Bałuciński powinien zostać uhoronowany za wieloletnią pracę jaką włożył szkolenie młodzieży, studentów i propagowanie wspinaczki skałkowej i taternictwa. Był bardzo oddany tej działalności. Tak jak uczył Doktor nie uczył nikt. I nikt tak uczyć nie będzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


eight + sixteen =