KLIMEK I WAWA – OBIEŻYŚWIATY

w-siedzibie-Klubu-w-Krosnie
Pan Dariusz Lewczak SP8RHT ( wpatrzony w monitor ) w siedzibie Klubu Łączności w Krośnie

KLIMEK I WAWA – OBIEŻYŚWIATY

KLIMEK I WAWA – OBIEŻYŚWIATY

W lutym b.r. skontaktował się z nami Pan Dariusz Lewczak, kierownik Klubu Łączności LOK SP8KBN w Krośnie i, ku mojej niekłamanej radości, poinformował, że w zbiorach Klubu znajduje się jeden “Klimek” i jedna “Wawa”. Dodatkowo Pan Lewczak napisał:
“…w porównaniu z obecnym cyfrowym sprzętem łączności radiowej i “plastikowymi” tonami wydobywającymi się z ich głośników, radiotelefony Klimek i Wawa słucha się “soczyście” i przyjemnie. Gdy latem jest podwyższona propagacja fal radiowych na Wawie słychać pół Europy.”
No, proszę bardzo! Szkoda wielka, że konstruktor tego sprzętu – Wojciech Nietyksza – nie wie prawdopodobnie o istnieniu naszego blogu i nie może przeczytać tej, jakże podnoszącej na duchu, wiadomości. Ale…nigdy nic nie wiadomo, może jednak, kiedyś, przypadkiem…
Krośnieński Klub Łączności poświęca Wawie i Klimkowi sporo miejsca na swej stronie internetowej i prezentuje oba urządzenia serią fachowo opisanych fotografii ( link ).
Jaką drogą te radiotelefony zawędrowały do Klubu Łączności w Krośnie, nie wiem.
Jak wynika z mej korespondencji z Panem Ryszardem Dulskim, byłym Szefem Służby Łączności GOPR, w latach 1982 – 1991 następowała sukcesywna wymiana sprzętu, a  Wawy i Klimki zastępowane były Radmorami. Co stało się ze sprzętem, który został odesłany na “emeryturę” ? Nie bardzo wiadomo. Wspaniale, jeśli dociera do nas informacja, że stare radiotelefony znajdują się w fachowych rękach, są konserwowane i eksponowane – i to na na honorowym miejscu – tak jak we wspomnianym Klubie Łączności lub u Pana Dulskiego w Dobczycach.

 

Od czasu do czasu jednak, niejednokrotnie we wręcz zaskakujących miejscach i u osób które najprawdopodobniej nie bardzo wiedzą co z tym począć, odnajdują się również pojedyncze egzemplarze dawnych radiotelefonów. Jeden z nich,”Klimek”, dzięki wydatnej pomocy Kolegów z Grupy Karkonoskiej GOPR, trafił do mnie.
Odrestaurowany wspaniale przez Pana Dulskiego mieszka sobie w moim pokoju, stał się “wiedeńczykiem” i przypomina mi bardzo dawne czasy.

Czasy i miejsce narodzin pierwszych radiotelefonów dla GOPR…

W Piastowie koło Warszawy, przy  ulicy Reja 21 stał sobie sympatyczny jednorodzinny dom z ogrodem. Właścicielami domu byli Państwo Helena i Tadusz Paris, którzy Wojtkowi Nietykszy wynajęli pokój na piętrze i w tym właśnie pokoju mieściła się wojtkowa firma.
Zdjęcia udostępniła córka Państwa Paris – Maria Katarzyna
Nylander
Pokój był dość obszerny i miał mały balkon. Jedyną wadą tego pomieszczenia było jego straszliwe nagrzewanie się latem, jako że mieścił się tuż pod skośnym dachem. Do pokoju przylegał mały składzik w którym Wojtek magazynował skarby w postaci ogromnej ilości radiowych lamp. Jak wspomniałam już w moim wpisie o Wojciechu Nietykszy, pierwsze radiotelefony jego konstrukcji pracowały już w  Tatrach, kiedy ja w roku 1967 przyłączyłam się z lutownicą w ręku do dalszej produkcji. Mocno sfatygowane zdjęcie ilustruje moją pracę.

Tak jak już pisałam, Wojtek kontrolował każdy element oraz każdy zespół  osadzonych już na specjalnej płytce elementów, nim te były finalnie montowane i składane  w kompletny radiotelefon.

Przypomina mi się tu dość zabawna historia związana z pojawieniem się pewnego dnia w pracowni sporych wymiarów  lodówki. Ponieważ bardzo istotnym było zbadanie zachowania wszystkich elementów w niskich temperaturach, Wojtek coś tam swymi sposoby w owej lodówce poprzerabiał dla osiągnięcia możliwie najniższej temperatury i przeprowadził z lodówki kabelki do aparatów pomiarowych.

Od tej chwili lodówka awansowała do rangi przyrządu naukowego i stała się ważną pozycją w inwentarzu firmy.

W owych czasach tzw. “prywatna inicjatywa” była co prawda tolerowana, ale mimo wszystko była solą w oku rozmaitych urzędów, które wyjątkowo gorliwie zajmowały się kontrolą prywatnych firm (zwyczaj ten pozostał i jest bardzo pielęgnowany w wielu krajach). Pewnego dnia przybył więc do nas gość z Urzędu Skarbowego, czyli sztywny urzędnik z teczką, i … w parterowych częściach lodówki (teraz już przyrządu naukowego !! ) znalazł ¼ kg PASZTETOWEJ. O zgrozo!!! Biedny Wojtek musiał się sporo natłumaczyć i przekonać urzędnika  tak o konieczności przyjmowania przez personel pokarmów, jak i potrzebie czasowego wykorzystania lodówki jako lodówki. Być może przekonał urzędasa argumentem o chwilowej niedyspozycji umysłowej personelu, nie wiem.
W każdym razie, upiekło nam się i produkcja radiotelefonów mogła być kontynuowana.

Czas naglił, bo na sprzęt, poza “doraźnie “wyposażoną w radiotelefony Grupą Tatrzańską, czekały wszystkie Grupy GOPR.

Nie wolno mi tu zapomnieć o Braciach Chojnackich – Wiktorze i Andrzeju, i ich wkładzie pracy w radiofonizację GOPR. Obaj – wysokiej klasy technicy, każdą wolną chwilę spędzali z nami w pracowni na poddaszu. Szczególnie Wiktor, krótkofalowiec o znaku wywoławczym SP5QU i konstruktor sprzętu krótkofalarskiego, był tu ogromną pomocą. Dużą przykrość sprawiła mi wiadomość, że obaj Bracia już  nie żyją.

Wawy i Klimki osiedliły się na dłuższy czas w polskich górach i służyły znakomicie.  Sprzęt zyskał markę i stał się bardzo znany. Sprawdził się nie tylko w górach Polski i  Europy, ale również w Górach Najwyższych. Być może, tam właśnie, radiotelefony Wojtka tak bardzo zasmakowały w podróżach ?

Andrzej Zawada z “Klimkiem” na
Kunyang Chhish
Fot. Bogdan
Jankowski
źródło: http://kw.warszawa.pl/historia/
Anna Kokesch - Antenka
O Anna Kokesch - Antenka 395 artykułów
Anna Kokesch - w latach 1972-1974 kierownik administracji Zarządu GOPR