REFLEKSJE PO WIELKIEJ AKCJI RATUNKOWEJ NA GIEWONCIE

REFLEKSJE PO WIELKIEJ AKCJI RATUNKOWEJ NA GIEWONCIE
Foto: By Opioła Jerzy - Praca własna, CC BY 2.5, Link

REFLEKSJE PO WIELKIEJ AKCJI RATUNKOWEJ NA GIEWONCIE

Minęło trochę czasu od tragicznych wydarzeń i dlatego, tak na spokojnie, parę refleksji na temat tego co się wydarzyło.

Tatry i chłopaki z TOPR mieli ostatnio bardzo “pod górę”.

Zapowiadana w prognozach meteo burza zaskoczyła zdziwionych turystów – na Giewoncie i w paru innych miejscach szczytowych Tatr – , którzy chyba przyjmując typowo polską domenę; “mnie to na pewno nic się nie stanie”, zamiast jak najszybciej ewakuować się ze szczytowych partii gór,  zlekceważyli niebezpieczeństwo. Skutki takiego podejścia, jak wszyscy pamiętamy, okazały się nadzwyczaj tragiczne.

Niestety, nasze pogadanki w trakcie spotkań z turystami, uczestnikami wycieczek (którzy jak chcą, to przychodzą do nas do Stacji Ratunkowych czy do Stacji Centralnej), czy też prelekcji, są – jak się okazuje – mówieniem “sobie a muzom”.

Albo jak wcześniej napisałem, każdy uważa, że niebezpieczeństwo jego omija szerokim łukiem, albo zapomnieli z lekcji fizyki, że metal przyciąga pioruny. Na szczycie Giewontu zainstalowany jest METALOWY krzyż, który będąc najwyżej położonym punktem – w dodatku metalowym – idealnie “nadaje się” do ściągania wyładowań atmosferycznych. Przebywając w jego pobliżu w trakcie burzy, sami prosimy się o nieszczęście.

A przecież, po pierwsze: komunikaty meteo ostrzegały o możliwości wystąpienia burz.

Po drugie: pogoda w górach potrafi być bardzo dynamiczna, ale nie na tyle żeby nie mieć czasu przy pierwszych oznakach nadchodzącej burzy (wiatr lub przysłowiowa cisza przed burzą, pociemniałe niebo, dalekie pomruki grzmotów) ewakuować się z partii szczytowych.

Planując wyjście w góry, naprawdę warto zainteresować się tym co nas w górach może spotkać. W tym miejscu dla chętnych polecam krótkie filmiki nagrane przez Kolegów z TOPR, mówiące właśnie o tym jak należy zachować się w takich sytuacjach.

Warto zapoznać się i ZASTOSOWAĆ podane w nich porady chociażby po to, aby taka sytuacja nie powtórzyła się.

A są to rady naprawdę doświadczonych ratowników.

U nas w Karkonoszach, przypomnę, też mieliśmy (na szczęście nie tak liczne, ale jednak śmiertelne) porażenia turystów w górach. I żeby uspokoić malkontentów, że jak mówi góralskie porzekadło; że Pan Bucek nas nie lubi – pioruny porażają nie tylko w Polsce. 20.07.2019 na austriackim szczycie Grossglockner zostało porażonych czworo turystów, którzy znajdowali się w trakcie burzy w miejscu zabezpieczonym stalowymi linami. I teraz pytanie za tysiąc punktów. Kim byli poszkodowani? Oczywiście: trójka panów i jedna pani z POLSKI!!!

Mając do czynienia z wydarzeniami, w których jako ratownicy uczestniczymy naprawdę można odnieść wrażenie, że będąc w wakacyjnym nastroju niektórzy wyłączają myślenie. Proszę: więcej rozwagi dla własnego bezpieczeństwa, jak i naszego, ratowników, bowiem zarówno w Tatrach jak i w austriackich Alpach akcje ratunkowe prowadzone były w nadzwyczaj trudnych warunkach.

Myślę, że wyłącznie dzięki profesjonalizmowi ratowników liczba ofiar była tylko taka, jaką podały oficjalne źródła.

Ryszard Jędrecki
O Ryszard Jędrecki 45 artykułów
Ryszard Jędrecki - ratownik Grupy Karkonoskiej GOPR | SEKRETARZ ZARZĄDU FUNDACJI GOPR

3 Komentarze

  1. Wydaje mi się, że z kilku “typów turystów” mamy dwie główne:
    1. Co co nic nie wiedzą. Informacja, że pogoda może się zmienić, jest odrzucona stwierdzeniem “przecież świeci słońce” .
    2. Ci którzy uważają, że nieograniczona miłość do gór jest jednocześnie polisą bezpieczeństwa.
    3. A Don Whilans powiedział: “alpiniści dzielą się na sprtynych i martwych”. Coś z tego stwierdzenia można rozciągnąć na niższe góry…

  2. Idąc za Kroniką Wypraw TOPR z tego okresu dowiadujemy się, że owa burza trwała ok. 3 godziny, pierwsze zgłoszenie porażenia piorunem o godz. 13- tej, ostatnie po godz. 16-tej ( porażenie śmiertelne). To najlepszy dowód na zachowania naszych rodaków, o których pisze Rysiek. Mój kolega, Maciek Bielecki, szef zakopiańskiego Koła Przewodników jeszcze precyzyjnie to określił w jednym z wywiadów w TV: „ Ci ludzie nie biorą się z nikąd, to ci sami, co prują 200 km/godz po autostradach i trąbią siedząc na zderzaku, to ci sami, co popijają piwko nad wodą nie zwracając uwagi na bezpieczeństwo swoich dzieci” Ja dodałbym może zbyt śmiałą, ale chyba trafną tezę: to ci sami, co podbudowani 500+ ruszyli na szlaki..

    • Bardzo przepraszam, ale wkradła się pomyłka w nazwisku cytowanego Kolegi przewodnika. Chodziło oczywiście o Maćka Bielawskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


13 + 18 =